Pokazywanie postów oznaczonych etykietą podróżowanie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą podróżowanie. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 31 sierpnia 2020

Mýty o Poľsku / Mity o Polsce

 Často sa mi stáva, že keď spomeniem Poľsko, ľudia reagujú krásnymi stereotypmi. Nie je to nič mimoriadne, mimovoľne tak zrejme väčšina z nás reaguje na iné krajiny či regióny. Podľa našich rokmi zakonzervovaných mýtov sú napríklad Taliani mizerní angličtinári, Francúzi mizerní všetko okrem francúzštiny, Angličania chladní a Španieli ohniví. Nemecké výrobky sú vynikajúce, maďarské jedlo pikantné, Čechom sa všetko darí vďaka povestnému šťastíčku a, samozrejme, v Škótsku použijú jedno čajové vrecúško aj päťkrát.

Čo sa týka Poľska, registrujem zopár najčastejšie sa vyskytujúcich mýtov. A čo s mýtmi? Treba ich nabúrať :).

1. Poľské cesty sú mizerné.

Tento rok oslavujem desiate výročie, odkedy jazdím do Poľska ďalej ako po Nowy Targ. Prvá cesta bola do Poznane v januári 2010, potom sa pritrafili aj iné smery a najčastejší je, samozrejme, priamo na sever, k moru. Zo začiatku cesty okrem diaľníc vyzerali naozaj ako tankodrómy, pamätám si na deravé vozovky v okolí Łęczyce, šialene dlhý prejazd cez Łódź či slalom medzi jamami vo Włocławku. Môj rekord na trase Rumia – Nitra bol 22 hodín :). Ale všetko sa zmenilo. Zo severu na juh vedie až na krátku výnimku vynikajúco vybavená, kvalitná diaľnica, na čistých odpočívadlách nájdete čisté toalety aj sprchy a pekné detské ihriská. Na Slovensku nevieme spojiť Bratislavu s Košicami už desiatky rokov a mne sa taká priemerná cesta k svokrovcom skrátila o niekoľko hodín.

2. Poľské jedlo je síce lacné, ale nekvalitné.

Nuž áno, niektoré je lacné a nekvalitné, ale môžem všetkých ubezpečiť, že väčšina je lacnejšia ako na Slovensku a vysoko kvalitná. Celkom o niečom inom je skutočnosť, čo dovážame na Slovensko a čo kupujeme, to je už však naša zodpovednosť. Žil som v Poľsku nejaký ten piatok a môžem s čistým svedomím povedať, že poľské potraviny sú prvotriedne, takisto ako tie naše, a že takisto ako sa nájdu pochybné slovenské výrobky, nájdu sa aj poľské. Už sa teším, keď opäť príde svokor s plným kufrom potravín :). Ako knihomoľ si tiež dovolím poznamenať, že nielen potraviny, ale aj knihy sú v Poľsku omnoho lacnejšie. Aj preto veľa čítam po poľsky.  

3. Poliakovi vždy porozumieš.

No nie, neporozumieš. Možno na tej základnej úrovni, keď sa človek potrebuje dohodnúť na cene koženej bundy na trhu alebo si objednať v reštaurácii. Ale ak chceme preniknúť trošku viac na hlbinu rozhovoru, je to ťažšie. Poznám to z vlastnej skúsenosti. S N. sme začali po anglicky, lepšie sa nám v nej vyjadrovali vlastné pocity a boli sme si viac istí, že druhá osoba rozumie, čo chceme povedať a nedomýšľa si niečo iné. Dalo sa nám skrátka vyjadrovať presnejšie. Do svojich vlastných jazykov sme začali prepínať pomaličky, počas jednej cesty z Poznane cez Drážďany a Karlove Vary na Slovensko, a to od najzákladnejších slovíčok. Dnes máme jazyky toho druhého na takej úrovni, že sa nebojíme nepochopenia, ale chvíľu nám to trvalo. Poľština so slovenčinou majú veľmi podobné základy, no tiež veľa tzv. „false friends“, slovíčok, ktoré vyzerajú rovnako či veľmi podobne, no znamenajú niečo celkom iné. Zopár ich nájde aj v časti Językowo, nech sa páči, nazrite :).

4. V poľskom mori sa nedá kúpať.

Obľúbený mýtus, keďže moja N. pochádza zo severu. V predstave väčšiny Slovákov, ktorých stretávam, sú poľské pláže opustené miesta, kde kočujú akurát uzimení otužilci a vietor rozfukuje po okolí kryštáliky ľadu. Nie je to celkom tak :). Keď som prvýkrát zavítal v lete k moru, myslel som si, že som niekde na stredomorskej pláži, všade bolo plno ľudí, pohostinských prevádzok, lodiek, skrátka, cestovný ruch na vysokej úrovni. Miestni si hľadajú cestičky, ako sa vyhnúť dôležitejším cestným spojeniam a ubytovanie treba objednávať hodnú chvíľu vopred.

Nenapísal som však znenie mýtusu „poľské more je chladné“, lebo teda pre našinca zvyknutého na turecké či grécke polievočky je určite chladnejšie. Neznamená to však, že sa v ňom nedá kúpať. Ba práve naopak, aj ja, hoci nie som veľmi vodný živel, som sa doň niekoľkokrát ponoril a naše deti sa v ňom čvachcú jedna radosť. Čoraz viac Slovákov si hľadá cestu k poľskému moru, čo vidím napr. na ponuke zľavomatu (aj keď som sa dobre zabavil na ponuke označenej „Dovolenka v prímorskom mestečku Gdyňa – prímorské mestečko by bolo na Slovensku jednou z metropol).

Mýty a legendy sa najlepšie búrajú vlastnou skúsenosťou. Aj keď je cestovanie aktuálne dosť obmedzené, pozývam všetkých k spoznávaniu našich susedov, keď nie reálne, tak aspoň virtuálne. Máme si navzájom čo povedať :).


Kiedy wspominam o Polsce, często zdarza się, że ludzie odpowiadają na to pięknymi stereotypami. Nie ma w tym nic niezwykłego, większość z nas wydaje się odruchowo reagować na inne kraje czy regiony właśnie w taki sposób. Przykładowo zgodnie z naszymi przez lata utrwalanymi mitami Włosi słabo sobie radzą z językiem angielskim, Francuzi słabo sobie radzą ze wszystkim z wyjątkiem języka francuskiego, Anglicy są zimni, a Hiszpanie ogniści. Niemieckie produkty są doskonałe, węgierskie jedzenie pikantne, Czechom wszystko wychodzi dzięki przysłowiowemu szczęściu, a w Szkocji, wiadomo, jedną torebkę herbaty zalewa się nawet pięć razy.

Co do Polski – zwróciłem uwagę na kilka najczęściej występujących mitów. A co z mitami? Trzeba je zburzyć :).

1. Polskie drogi są fatalne.

W tym roku mija dziesięć lat, od kiedy jeżdżę do Polski dalej niż do Nowego Targu. Pierwsza podróż odbyła się do Poznania w styczniu 2010 roku, potem zdarzały się też inne kierunki, a najczęstszy, wiadomo, prowadzi prosto na północ, nad morze. Początkowo drogi z wyjątkiem autostrad faktycznie były podziurawione jak sito, pamiętam dziurawą jezdnię w okolicy Łęczycy, szalenie długi przejazd przez Łódź czy slalom między dziurami we Włocławku. Mój rekord przejazdu na trasie Rumia – Nitra wyniósł 22 godziny :). Ale wszystko się zmieniło. Z północy na południe prowadzi (z wyjątkiem krótkiego odcinka) świetnie wyposażona, dobrej jakości autostrada, na czystych MOP-ach znajdują się czyste toalety i prysznice oraz piękne place zabaw. Na Słowacji od kilkudziesięciu lat nie jesteśmy w stanie połączyć Bratysławy z Koszycami, tymczasem przeciętna podróż do moich teściów skróciła się o kilka godzin.

2. Polskie jedzenie jest wprawdzie tanie, ale złej jakości.

Cóż, zdarza się też jedzenie tanie i kiepskiej jakości, ale zapewniam Was, że większość produktów spożywczych jest tańsza niż na Słowacji i znakomitej jakości. Odrębną sprawą jest to, co importujemy na Słowację i co kupujemy, ale to już kwestia własnej odpowiedzialności. Mieszkałem w Polsce przez jakiś czas i mogę z czystym sumieniem stwierdzić, że polskie produkty są pierwszorzędnej jakości, podobnie jak nasze, jednocześnie podobnie jak u nas trafią się produkty wątpliwej jakości, tak samo i w Polsce. Już się cieszę na przyjazd teścia z pełnym bagażnikiem jedzenia :). A jako mól książkowy pozwolę sobie jeszcze zauważyć, że nie tylko produkty spożywcze, ale też książki są w Polsce dużo tańsze. M. in. dlatego tak dużo czytam po polsku.

3. Zawsze zrozumiesz Polaka.

No nie, nie zrozumiesz. Może na podstawowym poziomie, gdy potrzebujesz się dogadać w kwestii ceny skórzanej kurtki na rynku albo zamówić obiad w restauracji. Ale jeżeli chcemy wejść na trochę głębszy poziom rozmowy, sprawa jest trudniejsza. Znam ten temat z własnego doświadczenia. Na początku rozmawialiśmy z N. po angielsku, łatwiej nam było wyrażać własne uczucia w tym języku i mieliśmy większą pewność, że druga strona zrozumie, co chcemy powiedzieć i nie dopowie sobie czegoś innego. Innymi słowy język angielski pozwalał nam wyrazić się precyzyjniej. Na swoje własne języki przestawialiśmy się stopniowo, szczególnie podczas jednej podróży z Poznania przez Drezno i Karlowe Wary na Słowację, zaczynając od najbardziej podstawowych słówek. Dziś znamy języki drugiej strony na takim poziomie, że nie boimy się niezrozumienia, ale chwilę nam to zajęło. Polski i słowacki mają bardzo podobne podstawy, ale też sporo tzw. „false friends”, słówek, które wyglądają identycznie lub bardzo podobnie, ale oznaczają coś zupełnie innego. Kilka takich znajdziecie w części Językowo, zapraszam serdecznie, zajrzyjcie :).

4. W polskim morzu nie da się kąpać.

Ulubiony mit, ponieważ moja N. pochodzi z północy. Większość Słowaków, których spotykam, wyobraża sobie polskie plaże jako opuszczone miejsca, gdzie koczuje jedynie klub morsów, a wiatr roznosi po okolicy kryształki lodu. To nie do końca tak wygląda :). Kiedy po raz pierwszy zawitałem w lecie nad morze, myślałem, że znalazłem się na jakiejś śródziemnomorskiej plaży, wszędzie było pełno ludzi, restauracji, stateczków, krótko mówiąc – ruch turystyczny na wysokim poziomie. Miejscowi szukają sposobów na ominięcie najpopularniejszych tras przejazdu, a zakwaterowanie trzeba rezerwować z dużym wyprzedzeniem.

Nie zatytułowałem jednak tego mitu „polskie morze jest chłodne”, ponieważ dla Słowaka przyzwyczajonego do tureckich czy greckich temperatur z pewnością będzie chłodniejsze. Nie oznacza to jednak, że nie da się w nim kąpać. Przeciwnie – nawet ja, choć nie należę do miłośników morskich kąpieli, kąpałem się w nim kilkukrotnie, a nasze dzieci szaleją w Bałtyku na całego. Coraz więcej Słowaków trafia nad polskie morze, co znajduje odzwierciedlenie np. w ofercie Zľavomatu [słow. Groupon – przyp. N.] (choć ostatnio nieźle się uśmiałem, widząc ofertę zatytułowaną „Urlop w nadmorskim miasteczku Gdynia” – to nadmorskie „miasteczko” byłoby na Słowacji jedną z metropolii).

Mity i legendy najłatwiej zburzyć dzięki własnemu doświadczeniu. I choć możliwości podróżowania są aktualnie dość mocno ograniczone, zachęcam wszystkich do poznawania naszych sąsiadów, jeśli nawet nie w sposób rzeczywisty, to chociaż wirtualnie. Mamy sobie sporo do powiedzenia :).


niedziela, 31 maja 2020

Spacer po Bratysławie / Prechádzka po Bratislave


Chcę Was dziś zabrać na spacer. Dlaczego nie zrobiłam tego, mieszkając w Nitrze? Nie mam pojęcia. Może nie była dość moja? A może nie byliśmy dość zaprzyjaźnieni?

Znamy się jednak już długo, Słowacja też już dość długo jest moją drugą ojczyzną, więc przyszła pora, żeby pokazać Wam kawałek jej stolicy – mojego miejsca na Ziemi już od prawie 5 lat.


Chorvátske Rameno

Początek kanału

Po lewej stronie Galeria Kontajner
Po prawej stronie najwyższy budynek w Petržalce

Wyruszymy – jakżeby inaczej – z największej dzielnicy Bratysławy, pełnej komunistycznych bloków sypialni miasta, Petržalki. Uwierzycie, że mieszka tu ponad 110 tysięcy ludzi? To więcej niż w trzecim największym mieście Słowacji! Pierwszy punkt na trasie naszego spaceru to Chorvátske Rameno, martwa odnoga Dunaju, którą widzę codziennie z okien mojego domu. Kanał ten ciągnie się na odległość ponad 5 kilometrów; zawsze tu pełno rowerzystów, biegaczy i wędkarzy, a ławeczki są pozajmowane przez wygrzewających się w słońcu emerytów. My jednak przejdziemy wzdłuż niego zaledwie kilkaset metrów, bo tyle dzieli nas od miejsca, w którym się zaczyna. Znajduje się tam spory węzeł komunikacyjny i Galeria Kontajner, nowy interesujący punkt na gastronomicznej mapie miasta. Nad wszystkim góruje liczący 22 piętra najwyższy budynek w Petržalce. Dalej ruszymy wzdłuż linii tramwaju nr 3 na dostępny tylko dla pieszych, rowerzystów i tramwajów „nowy” Stary Most (nowy, bo powstał w miejscu „starego” Starego Mostu zaledwie 4,5 roku temu), by skorzystać z urokliwych platform widokowych i nacieszyć oko mieniącą się milionem barw taflą Dunaju oraz widokiem Bratysławskiego Zamku dumnie unoszącego się nad stolicą. Za mostem bar przy sztucznie utworzonej plaży i bulwary naddunajskie nieudolnie przywołają na krótką chwilę wspomnienie cudownych plaż bałtyckich, porzuconych przeze mnie na rzecz Bratysławy.

Węzeł komunikacyjny Jantárová Cesta/Bosákova

Węzeł komunikacyjny Jantárová Cesta/Bosákova

Węzeł komunikacyjny Jantárová Cesta/Bosákova

I już jesteśmy w Starym Mieście. Przed nami ulica Štúrova, zachwycająca swoją secesyjną architekturą. Trudno uwierzyć, że prowadzi do tak bardzo przepełnionego duchem socjalizmu Kamennego Námestia. Ale choć i ono ma swój czar, uciekniemy przed nim w ulicę Laurinską. Tam nawet w czasie epidemii nie może być pusto. Pójdziemy prosto, na ulicę Panską, by dojść do katedry św. Marcina i tyleż zachwycającego, co zniszczonego neorenesansowego budynku Apteki „pod Zbawicielem” (słow. Lekáreň u Salvátora).

Ostatni przystanek tramwajowy przed Starym Mostem

Trasa tramwajowa na Starym Moście

Widok na most Apollo i stocznię ze Starego Mostu

Okrążywszy katedrę, zagłębimy się w cudowne zaułki ulicy Kapitulskiej. Jest w niej jakiś czar, kryje się w niej jakiś spokój, którego nie ma nigdzie indziej w centrum. Jednak już pora, żeby napić się kawy, więc z Kapitulskiej pójdziemy wzdłuż dawnego kościoła klarysek w kierunku Bramy Michalskiej, ostatniej pamiątki po murach otaczających niegdyś Bratysławę, a stamtąd do mojej ulubionej kawiarni – „Zeppelin” przy ulicy Sedlárskiej. Takich ciast jak tam nie ma w żadnym innym miejscu Bratysławy, ręczę za to.

Barka na Dunaju

Zamek Bratysławski

Słynna bratysławska panorama, po lewej wieża widokowa UFO, po prawej Zamek Bratysławski.

Gdy na talerzu nie zostanie ani okruszek, czas zbierać się powoli do domu. Na szczęście w drodze na tramwaj miniemy jeszcze Primaciálne Námestie z onieśmielającym swoim rozmachem pałacem prymasowskim i moją ukochaną Starą Tržnicę – cudowną, ponad stuletnią halę targową, tętniące serce okolicy. A potem znów Kamenne Námestie. Zauważyliście? Zrobiliśmy pętlę wokół Starówki. Nie zdążyliśmy wybrać się razem na wiecznie zielone Hviezdoslavovo Námestie, nie pokazałam Wam też zapierającego dech w piersi historycznego budynku Słowackiego Teatru Narodowego, ale to już następnym razem, dobrze? :)

Bar przy "plaży" nad Dunajem

Bulwary naddunajskie

Bulwary naddunajskie i centrum handlowe Eurovea

PS. Uwieczniłam nasz spacer na 50 fotografiach – przeplatają one zarówno polski, jak i słowacki tekst. Koniecznie obejrzyjcie wszystkie, by przypomnieć sobie, jak miło nam się spacerowało :).


"Wejście" do Starego Miasta od Starego Mostu, Šafárikovo Námestie

Secesyjna ulica Štúrova

Widok na ulicę Tobrucką

Ulica Štúrova

Park przy ulicy Štúrovej

Ulica Štúrova

Ulica Štúrova

Okienko znanej z dobrego jedzenia restauracji Klub Lúčnica przy ulicy Štúrovej

Niech żyje socjalizm! Kamenné Námestie
Dnes by som Vás chcela vziať na prechádzku. Prečo som to neurobila, keď som ešte bývala v Nitre? Nemám tušenia. Možno nebola dosť moja? A možno sme sa až tak neskamarátili?

Poznáme sa však už dlho, Slovensko je tiež už dosť dlho mojou druhou vlasťou, a tak prišiel čas na to, aby som Vám ukázala kúsok jej hlavného mesta – môjho miesta na Zemi už takmer 5 rokov.

Krata upamiętniająca miejsce, w którym kiedyś stała Brama Laurińska (ulica Laurinská).

Widok na ulicę Nedbalovą. Znajduje się tu przepiękna Galeria Nedbalka.

Ulica Laurinská

Začneme – ako inak – v najväčšej mestskej štvrti Petržalke, spálni mesta plnej socialistických panelákov. Uverili by ste, že tu žije viac ako 110 000 ľudí? To je viac ako v treťom najväčšom slovenskom meste! Prvým bodom na našej trase je Chorvátske rameno, mŕtva odnož Dunaja, ktorú vidím denne z okien môjho bytu. Tento kanál sa ťahá v dĺžke viac ako 5 kilometrov; vždy je okolo neho plno bicyklistov, bežcov a rybárov, no a lavičky pozdĺž neho sú obsadené vyhrievajúcimi sa dôchodcami. My však povedľa neho pôjdeme iba niekoľko sto metrov, pretože toľko máme k miestu, kde sa začína. Nachádza sa tam veľký komunikačný uzol a Galéria Kontajner, nový, zaujímavý bod na gastronomickej mape mesta. Nad všetkým sa týči najvyššia budova v Petržalke so svojimi 22 poschodiami. Ďalej sa vyberieme zároveň s električkovou linkou číslo 3 na nový Starý most, dostupný iba bicyklistom, chodcom a električkám (nový, lebo bol postavený pred 4,5 rokmi na mieste starého Starého mosta). Chceme sa na ňom potešiť pohľadom z čarovných vyhliadkových plošín na hladinu Dunaja hrajúcu farbami a Bratislavský hrad, hrdo bdejúci nad mestom. Bar na umelo vytvorenej pláži za mostom a široké ulice nad riekou na chvíľu nie veľmi presvedčivo privolajú spomienku na krásne baltické pláže, ktoré som kvôli Bratislave opustila.

Widok na ulicę Uršulínską

Ulica Panská

Lekáreň u Salvátora

A už sme v Starom meste. Pred nami je Štúrova ulica, uchvacujúca svojou secesnou architektúrou. Je ťažko uveriteľné, že vedie na Kamenné námestie tak silne presiaknuté duchom socializmu. Ale aj ono má svoje čaro, ujdeme však pred ním na Laurinskú ulicu. Tam nemôže byť prázdno ani počas epidémie. Prejdeme rovno na Panskú ulicu, aby sme sa dostali k Dómu sv. Martina a tiež rovnako úžasnej ako zničenej neorenesančnej budove Lekárne u Salvátora.

Katedra św. Marcina

Katedra św. Marcina

Katedra św. Marcina

Potom prejdeme okolo katedrály a vnikneme do čarovných kútov Kapitulskej ulice. Je v nej akési čaro, akýsi pokoj, ktorý nenájdeme inde v centre. Prišiel však už čas na kávu, a tak z Kapitulskej prechádzame vedľa bývalého kostola klarisiek v smere Michalskej brány, poslednej pamiatky po múroch, ktoré kedysi obkolesovali Bratislavu, a odtiaľ do mojej obľúbenej kaviarne „Zeppelin” na Sedlárskej ulici. Také zákusky ako tam nie sú nikde inde v Bratislave, ručím za to.

Przy katedrze św. Marcina

Przy katedrze św. Marcina

Przy katedrze św. Marcina

Keď už na tanieri nezostane ani omrvinka, je čas pomaly sa vybrať domov. Našťastie cestou k zastávke električky ešte prechádzame Primaciálnym námestím s dych vyrážajúcim primaciálnym palácom a vedľa mojej milovanej Starej tržnice, úžasnej, viac ako storočnej tržnici, ktorá je tlčúcim srdcom okolia. A potom znovu Kamenné námestie. Všimli ste si? Urobili sme koliečko okolo Starého mesta. Nestihli sme prejsť vždy zeleným Hviezdoslavovym námestím, neukázala som Vám ani okúzľujúcu historickú budovu Slovenského národného divadla, ale to už nabudúce, dobre? :)

Ulica Kapitulská

Ulica Kapitulská, w tle dawny kościół klarysek

Ulica Kapitulská

PS. Zvečnila som našu prechádzku na 50 fotografiách – môžete ich nájsť v poľskom aj slovenskom texte. Určite si všetky pozrite a pripomeňte si, aká pekná to bola prechádzka :).

Oznaczenie dawnej trasy królewskiej kryjące się w bruku miasta

Brama Michalska

Kawiarnia Zeppelin przy ulicy Sedlárskiej

W Zeppelinie

Primaciálne Námestie

Pałac prymasowski

Widok na ulicę Uršulínską

Ulica Klobučnícka

Stará Tržnica

Kamenné Námestie